Jesień 2009



29.11.2009
USTAWA ANTYHAZARDOWA ZABRAŁA NAM SPONSORA

                
W związku z wejściem w życie ustawy antyhazardowej, ograniczającej min. możliwość reklamowania się podlegającym pod nią podmiotom, nasz sponsor Casinos Poland został zmuszony do zaprzestania sponsorawania naszego zespołu. 
                Wkrótce z naszej strony znikną więc wszelkie reklamy i przekierowania na naszego dotychczasowego darczyńcę. Reklamy usunąć też będziemy musieli ze strojów. 
                Szkoda, że ta owocnie rozwijająca się współpraca trwała tak krótko, ale decyzja o zaprzestaniu sponsoringu została wymuszona ustawą. Dziękujemy firmie Casinos Poland za wsparcie w sezonie Jesień 2009.
                Tym samym powracamy do nazwy ALUX. Czy na następny sezon będziemy szukać kolejnego sponsora, czy wystartujemy pod starą nazwą bez sponsora i czy wogóle wystartujemy, omówimy na wewnętrznym zakończeniu sezonu 04.12.2009. To samo dotyczy też ligi halowej, do której wstępnie zgłosiliśmy swój akces. Mam nadzieję, że na naszym spotkaniu będzie wysoka frekwencjia, dzięki której uda się podjąć wiążące decyzje dotyczące przyszłości Alux-a.


 
 
25.11.2009
POWAŻNE KONTUZJE W ZESPOLE
 
                Drugi nasz zawodnik po sezonie Jesień 2009 wymaga leczenia operacyjnego. Po Piotrku Zawodnym, który złapał kontuzję pod koniec minionego sezonu, kolejnym zawodnikiem wymagającym leczenia jest Paweł Struski. Okazuje się, że nieprzypadkowo nasilał się ból w jego kostce. Po wizycie u lekarza okazało się, że konieczny będzie zabieg artroskopii stawu skokowego. Miejmy nadzieję, że obejdzie się bez komplikacji i że Paweł szybko dojdzie do pełnej sprawności czego mu życzymy.
                 U Piotrka Zawodnego, który był operowany na początku listopada, okazało się, że uraz nie jest aż tak poważny jak na to się zapowiadało. Nie będzie potrzebna druga operacja. Piotrek optymistycznie podchodzi do rehabilitacji i twierdzi, że do gry będzie gotowy na ligę halową pod koniec stycznia. Oby się to potwierdziło.
                 Obydwu naszym kontuzjowanym życzymy jaknajszybszego powrotu do zdrowia i do drużyny.



22.11.2009
NASZ ZAWODNIK W SIÓDEMCE TYGODNIA NA POŻEGNANIE SEZONU

                W przedostatnim tygodniu rozgrywek, a ostatnim w którym bralismy udział na wyróżnienie zasłużył kolejny nasz zawodnik. Tym razem w siódemce tygodnia znalazł się Artur Sieradzki. Mimo wysokiej gorączki w meczu ze Szpilmacherami został doceniony przez organizatorów. Gratulujemy! 
                Tym miłym akcentem zakończyliśmy sezon Jesień 2009.

 
Siódemki  12 tygodnia -

I liga :
  
Hubert Kut (SZPILMACHERZY) - Paweł Kalinowski (SZPILMACHERZY), Bartłomiej Biela (KAKA DEMONA), Dawid Leib (DAH "SPOŁEM"), Łukasz Bełus (KAKA DEMONA), Artur Sieradzki (CASINOS POLAND), Marcin Grabowski (SZPILMACHERZY)


 
 więcej informacji na temat siódemki tygodnia tutaj





21.11.2009
W ZAKŁADCE SEZON JESIEŃ 2009 UKAZAŁO SIĘ PODSUMOWANIE BIEŻĄCEGO SEZONU AUTORSTWA BOGUSIA. ZAPRASZAM DO LEKTURY

               Bogdan Masłowski, jako nasz jeden z najbardziej doświadczonych zawodników, tak wiekiem jak i stażem w naszym zespole (jest z nami od naszego drugiego sezonu) podsumował "chłodnym spojrzeniem" bieżący sezon. Myślę, że jego wieloletnie doświdczenie piłkarskie pozwoliły zrobić to z odpowiednim dystansem oraz cennymi uwagami.


18.11.2009
BRĄZ NA POCIESZENIE

                W dniu dzisiejszym nasz bezpośredni rywal do trzeciego miejsca w I Lidze WLPNS w sezonie Jesień 2009 FC Baracuda rozegrał swój ostatni mecz w tych rozgrywkach. Na nasze szczęście nie sprostał brązowym medalistom poprzedniego sezonu drużynie Kaki Demona ulegając 1 : 2 (0 : 1). Oznacza to, że w tym sezonie wywalczyliśmy w rozgrywkach WLPNS brązowe medale plasując się najwyżej z beniaminków. W walce o mistrzostwo I Ligi w tym sezonie daliśmy się wyprzedzić jedynie "etatowym" medalistom tych rozgrywek : vicemistrzowi poprzedniego sezonu Kuźnikom, oraz broniącymi tytułu Szpilmacherom. Te zespoły zamieniły się miejscami w stosunku do ubiegłego sezonu a w pierwszym sezonie WLPNS Szpilmacherzy zajęli trzecie a Kuźniki czwarte miejsce. I z jednym i z drugim zespołem w bieżącej edycji rozgrywek ligowych przegraliśmy w takim samym stosunku 2 : 3.
                Po przegraniu Superpucharu i odpadnięciu już w ćwierćfinale Pucharu Ligi brązowe medale I Ligi WLPNS osłodzą nam trochę ten nienajlepszy w naszym wykonaniu sezon.


                  
16.11.2009
PORAŻKA NA ZAKOŃCZENIE SEZONU

               
Porażką 2 : 3 (1 : 1) zakończył się nasz pożegnaliny występ w sezonie Jesień 2009. Po raz drugi w tym sezonie musieliśmy uznać wyższość mistrza ubiegłego sezonu WLPNS Szpilmacherów. Porażka ta najprawdopodobniej zepchnie nas z podium i po raz drugi w naszej historii zakończymy rozgrywki pierwszoligowe na najgorszym miejscu a więc czwartym... Do pewnego trzeciego miejsca zabrakło nam trzech minut.




Ostatnie w tym sezonie przywitanie kapitanów przed meczem

 
                 Pierwsza połowa to bardzo ostrożna gra obydwu zespołów. Nikt nie ryzykował szaleńczych akcji, nikt nie forsował tempa. Z rzadka drużyny dochodziły do jakichkolwiek sytuacji strzeleckich ale nie było większego zagrożenia pod bramkami. Po około dziesięciu minutach spotkania po zamieszaniu na linii naszego pola karnego napastnik Szpilmacherów oddał strzał, który na nasze nieszczęście przeszedł między nogami Rafał Pudełko i zupełnie zaskoczył Roberta Wybranowskiego. 1 : 0 dla "Szpilek". Gra nadal była bardzo spokojna z poświęceniem dużej uwagi na obronę. Po kilku minutach uzyskaliśmy nieznaczną przewagę i częściej zagrażaliśmy bramce przeciwników. Na kilka minut przed końcem pierwszej połowy przeprowadziliśmy trójkową akcję. Tomek Kurzeja odegrał do Artura Głowika ten silnym podaniem "nabił" praktycznie Artura Sieradzkiego i na przerwę schodziliśmy przy wyniku 1 : 1.
                   Druga połowa zaczęła się podobnie. Obie drużyny sprawiały wrażenie zadowolonych z wyniku. Remis dawał Szpilmacherom drugie zaś nam trzecie miejsce w tegosezonowych rozgrywkach WLPNS. Jednak to my troszkę groźniej atakowaliśmy. W 26 minucie meczu oglądaliśmy podobną akcję w naszym wykonaniu do tej z pierwszej połowy. W jej wyniku ponownie piłkę w bramce Szpilmacherów umieścił Artur Sieradzki. Zrobiło się 2 : 1 dla nas i pewny srebrny medal. Niestety nie na długo. Dziesięć minut przed końcem po błędzie w ustawieniu naszej obrony "Szpilki" wyrównały wynik meczu. Chwilę wcześniej Artur Sieradzki miał "piłkę meczową" ale po świetnej indywidualnej akcji przegrał pojedynek sam na sam z Hubertem Kutem a dobitka Tomka Kurzei również nie znalazła drogi do siatki Szpilmacherów. Nadal wynik nie był dla nas zły bo gwarantował brązowe medale. Mieliśmy jeszcze dwie dosyć dobre szanse na podwyższenie wyniku. Niestety najpierw piłkę wstrzeloną w pole karne Szpilmacherów przeskakiwali kolejno Tomek Kurzeja i Tomek Bocheński jednak bramkarz rywali wykazał się refleksem i nie dał się zaskoczyć. Potem Artur Sieradzki w sytuacji dwa na bramkarza nie dostrzegł lepiej ustawionego partnera i przestrzelił. Pierwsze ostrzezenie otrzymaliśmy w 36 minucie gdy przeciwnicy zakończyli swoją akcję strzałem w słupek. Minutę później pogrzebali nasze marzenia o podium w tym sezonie zdobywając bramkę w zupełnie, wydawałoby się, niegroźnej sytuacji. Najpierw nogi nie dołożył Mirek Białek i napastnik "Szpilek"  mógł wogóle oddać strzał. Był on jednak z takiego konta, że nie miał prawa znaleźć drogi do siatki. A jednak zmieścił się między tym razem źle interweniującym Robertem Wybranowskim i słupkiem. Po tym ciosie już się nie podnieśliśmy chociaż do końca walczyliśmy o poprawę wyniku. 




Casinos Poland - Szpilmacherzy 2 : 3 (1 : 1)

 
                 W naszej grze widać było już niestety "zmęczenie materiału". Pomijając kontuzjowanych i nieobecnych widać trudy sezonu w nogach pozostałych graczy. Szkoda, że nie udało się osiągnąć choćby remisu. Z drugiej strony jeżeli nie zdobędziemy medalu to tylko dlatego, że przegraliśmy w lidze trzy mecze właśnie z tymi zespołami, (na dzień dzisiejszy poza FC Baracudą) które nas w lidze wyprzedazają a więc niestety dla nas sprawiedliwie.
Z ostatecznym podsumowaniem sezonu czekamy do środy. Może brązowi medaliści sezonu Wiosna 2009 odbiorą punkty FC Baracudzie i zdobędziemy trzecie miejsce? Choć to mało prawdopodobne to nadzieja umiera ostatnia.


14.11.2009
NIE OBRONIMY PUCHARU LIGI

               
Przy pięknej, słonecznej pogodzie przyszło nam zakończyć naszą przygodę z Pucharem Ligi sozonu Jesień 2009. Należy też przyznać, że odpadliśmy w doborowym towarzystwie bowiem przed nami z PL pożegnali się Szpilmacherzy a zaraz po nas FC Baracuda. 
                 Pierwsza połowa przeciwko Bumerangowi Wrocław nie była jeszcze najgorsza w naszym wykonaniu. Pomimo braku w naszych szeragach stopera jakoś sobie radziliśmy. W dodatku na początku meczu, po zagraniu piłki ręką w polu karnym przez Jurka Nadolnego przeciwnik nie wykorzystał rzutu karnego. Świetnie interweniował Robert Wybranowski. Jednak chwilę później wykonawca obronionego karnego mocnym strzałem zza pola karnego pokonał naszego bramkarza i było 0 : 1. Po upływie kilku minut zakotłowało się w polu karnym Bumerangu i sędzia odgwizdał rzut karny za faul na Arturze Głowiku. Sam poszkodowany zamienił go na bramkę. Po chwili strzał Artura Głowika wybił przed siebie bramkarz a piłkę skutecznie dobił Paweł Struski, dla którego była to pierwsza bramka od dwóch sezonów. Gdy po kolejnych paru minutach Artur Głowik zdobył swoją drugą a dla zespołu trzecią bramkę wydawało się, że w pełni kontrolujemy przebieg spotkania. Niestety na dwie minuty przed końcem pierwszej połowy niezdecydowanie naszych obrońców w wyekspediowaniu piłki z naszego pola karnego wykorzystał napastnik Bumerangu i na przerwę schodziliśmy przy stanie 3 : 2.
                 Druga połowa to jedna z najgorszych połówek jakie zagraliśmy. Zbyt wysoko podeszliśmy pod zawodników Bumerangu zostając z tyłu jednym obrońcą. Dosyć szybko to się na nas zemściło i mecz zaczynał się od początku. Mimo wypracowanie sobie kilku dogodnych sytuacji na strzelenie bramki znowu nie byliśmy skuteczni. Nasz przeciwnik ograniczał sie do kontr zostawiając z przodu swojego najlepszego snajpera, do którego zawsze szybko dobiegał jeden lub dwóch zawodników. Po jednej z takich kontr, pilnowany przez dwóch naszych zawodników napastnik Bumerangu zdołał oddać strzał, który znalazł drogę do naszej bramki. Do końca zostało jakieś siedem minut więc zaatakowaliśmy jeszcze mocniej narażając się na kolejne kontry. Kilka z nich szczęśliwie powstrzymywał z konieczności grający na stoperze Tomek Kurzeja do spółki z Krzyśkiem Ruszczykiem. Najlepszą sytuację na wyrównanie zaprzepaścił, po koronkowej akcji zespołu, Jurek Nadolny. Przestrzelił z pięciu metrów. Zaraz potem, po szczęśliwym odbiciu piłki przez obrońcę przeciwników, który zablokował kolejny strzał Artura Głowika, piłka przeszła naszych obrońców i w czystej sytuacji znalazł się ponownie snajper Bumerangu. Zrobiło się 3 : 5 i trzy minuty do końca. Na minutę do końca nadzieje na końcowy sukces podtrzymał Tomek Bocheński, który w zamieszaniu podbramkowym umieścił piłkę w bramce Bumerangu. Nadzieje te rozwiali nasi przeciwnicy, którzy zaraz po wznowieniu, wykorzystując zagapienie się naszego zespołu, przeprowadzili dwójkową akcję zakończoną szóstą bramką. Zaraz potem sędzia zakończył spotkanie.
                 Gratulujemy zawodnikom Bumerangu awansu do półfinału Pucharu Ligi i oczywiście będziemy teraz trzymać za nich kciuki w walce o to trofeum. Mamy nadzieję, że na rewanż nie będziemy zbyt długo czekać, że drugą ligę przejdą tak samo zwycięsko jak trzecią w obecnym sezonie, i że spotkamy się w pierwszej lidze WLPNS juz w sezonie Jesień 2010.
                Tak więc po dzisiejszym meczu okazało się, że kończymy sezon Jesień 2009 poniedziałkowym meczem ligowym ze Szpilmacherami. Nie udało się zdobyć Superpucharu ani Pucharu Ligi. Może na osłodę uda się zdobyć chociaż któryś z medali. Nie możemy jednak ostatniego meczu przegrać bo, przy niekorzystnym dla nas wyniku meczu FC Baracudy z Kaką Demona, możemy zostać z niczym. Ale trzeba być dobrej myśli w końcu do trzech razy sztuka.

 
13.11.2009
NASZ ZAWODNIK W SIÓDEMCE TYGODNIA

                Po raz kolejny nasz zawodnik znalazł się w siódemce tygodnia. Tym razem naszym "jedynakiem" w tym gronie został Jerzy Nadolny. Gratulujemy !


Siódemki  11 tygodnia -

I liga :
  
Grzegorz Majchrzak (DAH "Społem") - Jacek Trawiński (ŻAR TROPIKÓW), Jerz Nadolny (CASINOS POLAND), Rafał Kohyt (ORZEŁ ŚWIĘTA KATARZYNA), Damian Placek (KUŹNIKI), Grzegorz Maziak (ŻAR TROPIKÓW), Marcin Lisiecki (INTERAM)



 
 więcej informacji na temat siódemki tygodnia tutaj




 
12.11.2009
UKAZAŁ SIĘ SKRÓT MECZU Z KAKĄ DEMONA. TEN ORAZ INNE FILMY Z TEGO SEZONU MOŻNA OBEJRZEĆ W ZAKŁADCE ALUX TV

 
11.11.2009
MECZ NIEWYKORZYSTANYCH SZANS DLA CASINOS

                
Środowy mecz z Kaką Demona śmiało można nazwać meczem niewykorzystanych szans. I to z obydwu stron. Sytuacji bramkowych starczyłoby dla obydwu drużyn na conajmniej kilka spotkań jednak w całym spotkaniu oglądaliśmy jedynie cztery gole. Na szczęście trzy z nich wpadły do bramki "demonów" i końcowy wynik to 3 : 1 (1 : 1) dla Casinos Poland.
                 Pierwsza połowa zaczęła się "planowo" bo już w czwartej minucie Artur Głowik umieścił piłkę w bramce przeciwników otwierając wynik. Wystarczył jednak jeden kardynalny błąd w naszej obronie i wyrównał Łukasz Bełus. Potem rozpoczął się prawdziwy festiwal niewykorzystanych sytuacji. Z naszej strony pudłował dosłownie cały zespół a najlepszej sytuacji w tej części gry nie wykorzystał Tomek Kurzeja. Po rozprowadzeniu obrony Kaki  kilkoma podaniami z pierwszej piłki Tomek Bocheński wyłożył mu idealną piłkę, którą kapitan Casinos skierował do wydawałoby się pustej bramki. Niestety wślizgiem zza niego wyskoczył powracający obrońca, który odbił piłkę. Ta odbiła się jeszcze od słupka i wyszła poza boisko. Brązowi medaliści poprzedniego sezonu też mieli swoje okazje. Kilkukrotnie wychodzili z kontrami w przewadze trzech na dwóch ale nie potrafili pokonać dosyć niepewnie interweniującego Roberta Wybranowskiego. Nasz bramkarz potrafił obronić dzisiaj bardzo trudne strzały "demonów" jednak przytrafiało mu się też dużo prostych błędów. Po jednym z nich piłka wyślizgnęła się z jego rąk i o mały włos wpadłaby do bramki. Na szczęście miał dużego farta w całym meczu. Do przerwy nie oglądaliśmy już goli i pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 1 : 1.




Wznowienie gry po golu wyrównującym dla "demonów"

 
                  Po przerwie mieliśmy niemal kopię początku spotkania. Już w 23 minucie po idealnym dograniu piłki przez Tomka Kurzeję Jurek Nadolny z metra podwyższył na 2 : 1. Potem na zmianę raz jeden raz drugi zespół miały akcje, które bardzo często kończyły się bądź świetnymi interwencjami bramkarzy bądź fatalnymi pudłami. Gole dosłownie wisiały w powietrzu, nie istaniał środek pola. Akcje toczyły się od bramki do bramki. W tej części gry najlepszą okazję na podwyższenie wyniku zaprzepaścił Jurek Nadolny, który mając przed sobą jedynie obrońcę i piłkę jakieś siedem metrów od bramki rywali trafił nią właśnie w niego. I to dwa razy bo za pierwszym razem futbolówka wróciła pod jego nogi. Kaka Demona w pewnym momencie zepchnęła nas do obrony i urządziła sobie niezłą kanonadę na naszą bramkę. Na szczęście najczęściej przeciwnicy strzelali w środek bramki i nasz golkiper wybijał piłkę. Trwało to ze 2-3 minuty a w kierunku bramki strzeżonej przez Roberta Wybranowskiego poleciało z 8-9 strzałów.




Okres przewagi Kaki Demona. Robert Wybranowski udanie interweniuje.

 
Szybko udało nam się otrząsnąć z tej przewagi i znowu groźnie zaatakowaliśmy. W 36 minucie po indywidualnej akcji Artur Sieradzki uderzył spoza pola karnego i futbolówka po raz trzeci ugrzęzła w bramce "demonów". Mimo kilku kolejnych okazji na zmianę rezultatu stworzonych przez obydwa zespoły wynik nie uległ już zmianie. 




Kolejna niewykorzystana sytuacja. Tym razem przed szansą Artur Głowik.

 
                 Dziś mimo niedyspozycji niektórych naszych zawodników odnieśliśmy dosyć szczęśliwe zwycięstwo, które przybliża nas do któregoś z medali. Co prawda na złoto mamy szanse jedynie matematyczne to jednak srebro lub brąz są jaknajbardziej prawdopodobne. Musimy jednak zdecydowanie lepiej zagrać przeciwko Szpilmacherom aby medale stały się faktem. Wcześniej bo w sobotę walczymy o półfinał Pucharu Ligi. I niestety zapowiadają się na ten mecz poważne osłabienia kadrowe. Oby udało nam się stawić na Sarbinowskiej chociaż w siedmioosobowym składzie bo w innym wypadku awans do półfinału będzie raczej niemożliwy.


 
09.11.2009
NA STRONIE WLPNS UKAZAŁ SIĘ WłAŚNIE SKRÓT MECZU PUCHAROWEGO Z HARD BALLS UNITED, KTÓRY ODBYŁ SIĘ 17.10.2009 I ZAKOŃCZYŁ SIĘ NASZĄ WYGRANĄ 5 : 0. MOŻNA GO OBEJRZEĆ W ZAKŁADCE ALUX TV
 

 

 
07.11.2009
PEWNY AWANS DO ĆWIERĆFINAŁU PUCHARU LIGI

               Pewnym zwycięstwem 3 : 0 (2 : 0) zakończył się mecz III rundy Pucharu Ligi z zespołem DAH Społem. Mimo, iż stawiliśmy się na nim w jedynie ośmioosobowym składzie to cały mecz toczył sie pod nasze dyktando a nasz awans ani przez moment nie był zagrożony.
                Na pierwszą połowę wychodziliśmy mocno skoncentrowani. Po pierwsze z różnych względów nie mogli dzisiaj wystąpić : Rafał Pudełko, Artur Sieradzki, Mirek Białek, Krzysiek Ruszczyk oraz Mateusz Magusiak, po drugie nasz przeciwnik ostatnio świetnie spisywał się w lidze gdzie najpierw wygrał 3 : 0 ze Szpilmacherami a następnie zremisował 1 : 1 z Kuźnikami. Mielismy również w pamięci nasze ligowe spotkanie z końca września zakończone skromnym zwycięstwem 2 : 1 więc wiedzieliśmy, że łatwo nie będzie. Zaczęliśmy ostrożnie ale widząc, że przeciwnik również nie kwapi się do ataku podeszliśmy troszkę wyżej pod zawodników DAHu. Szybko zaczęło to przynosić efekty bo naciskani przeciwnicy nie potrafili wyprowadzać groźnych akcji a większość prób wejścia na nasza połowę kończyła się stratą piłki. W tej części gry dużo strzelaliśmy z daleka, głównie Artur Głowik. Po jednym z jego strzałów bramkarz DAHu odbił piłkę wprost pod nogi Tomka Bocheńskiego a ten podtrzymał swoją niesamowitą passę i strzelił piątego gola w piątym kolejnym meczu. Kilka minut później Artur Głowik obsłużył podaniem Tomka Kurzeję a ten, po minięciu obrońcy, oddał strzał w długi róg bramki rywali i zrobiło się 2 : 0. Przeciwnicy w pierwszej połowie oddali dwa groźne strzały na naszą bramkę ale bardzo pewnie interweniujący dzisiaj Robert Wybranowski nie dał się zaskoczyć. Z tyłu świetnie spisywał się z konieczności grający dzisiaj na obronie Jurek Nadolny, uzupełniali go na zmianę Piotrek Zawodny, Boguś Masłowski i Paweł Struski więc na więcej w tej części gry zawodnikom DAHu nie pozwoliliśmy.




Pięć goli w pięciu ostatnich meczach - świetna passa Tomka Bocheńskiego
 

              Druga połowa spotkania gdzieś do 35 minuty meczu była bardzo podobna do pierwszej. Cały czas mielismy inicjiatywę co zaowocowało trzecią bramką strzeloną przez Artura Głowika. Gol ten odebrał ochotę do gry naszym przeciwnikom. My za to atakowaliśmy dalej. Do przodu przesunął się Jurek Nadolny, który jednak nie miał dzisiaj szczęścia. Zmarnował dwie idealne okazje na podwyższenie wyniku. Pudłowali także inni. Na pięć minut przed końcem meczu rozluźnienie w naszych szykach obronnych pozwoliło przeciwnikom groźniej zaatakować. Po jednym z rzutów rożnych uratowała nas poprzeczka. Kolejne dwie akcje wybronił nasz bramkarz. Do końca meczu wynik nie uległ już zmianie i w pełni zasłużenie awansowaliśmy do ćwierćfinału Pucharu Ligi. 
 
 



Skuteczna gra w obronie całego zespołu zaowocowała zerowym kontem po stronie strat





Niestety mecz z DAH-em był ostatnim występem w tym sezonie w naszych barwach Piotrka Zawodnego, który dzień później doznał skomplikowanego urazu kolana i czekają go operacje... Piotrek wracaj szybko do zdrowia! Czekamy na Ciebie w następnym sezonie!
 

              Kolejnym naszym przeciwnikiem w Pucharze Ligi będzie absolutny lider trzeciej ligi, który w tym sezonie nie przegrał jeszcze meczu w rozgrywkach WLPNS Bumerang Wrocław. W trzeciej lidze ma on imponujący bilans 10 zwycięstw. W pucharze eliminował kolejno : pierwszoligowy Drink Team, trzecioligowe RKB oraz pierwszoligowy Żar Tropików. Co prawda ograliśmy ich niedawno w sparingu ale wiadomo, że wyniki meczy kontrolnych bywają różne. Napewno mecz o półfinał Pucharu Ligi zapowiada się ekscytująco i oczywiście zamierzamy go wygrać. Przy okazji pozdrawiamy drużynę Bumerangu ale zrobimy wszystko aby w półfinale znalazł się zespół Casinos Poland. 


 31.10.2009
BEZBŁĘDNY PAŹDZIERNIK
 
               Zakończył się drugi miesiąc rozgrywek WLPNS. Był on dla nas zdecydowanie lepszy niż pierwszy. Odnieśliśmy w nim komplet sześciu zwycięstw (w tym jedno walkowerem). Pięć z nich w meczach ligowych co przesunęło nas na czwarte miejsce w tabeli z realnymi szansami na któryś z medali i jedno w Pucharze Ligi co dało awans do 1/8 tych rozgrywek. Nasz bilans bramek w październiku to 32 strzelone (w tym 3 otrzymane walkowerem) oraz 9 straconych. W drugim miesiącu rozgrywek do siatki rywali trafiało dziesięciu naszych zawodników. Bramki zdobywali (w nawiasie ilość rozegranych meczy w październiku) : 8 Artur Głowik (5), 7 Jurek Nadolny (5), 4 Tomek Bocheński (5), 3 Artur Sieradzki (1), 2 Rafał Pudełko (3), 1 Bogdan Masłowski (5), Tomek Kurzeja (5), Piotrek Zawodny (5), Mateusz Magusiak (4), Mirek Białek (1).
Przydarzyło nam się również jedno trafienie samobójcze a niefortunnym strzelcem okazał się Tomek Bocheński. W naszych barwach w październiku wystąpili jeszcze : Paweł Struski (5), Krzysiek Ruszczyk (4) oraz bramkarze :  Robert Wybranowski (4) i Grzesiek Grabowski (1).

Tak przedstawia się tabela po dwóch miesiącach rozgrywek WLPNS

Tabela (na dzień 31.10.2009) :

  I liga

Poz. Drużyna M Z R P B+ B- B Pkt
                   
    1  FC Baracuda (b) 10 8 0 2 37 17 20 24
    2  Kuźniki 9 8 0 1 28 10 18 24
    3  Szpilmacherzy (m,sp) 10 8 0 2 48 12 36 24
    4  Casinos Poland (b,p) 10 8 0 2 42 22 20 24
    5  Interam 10 5 0 5 30 24 6 15
    6  Drink Team (b) 10 3 4 3 26 24 2 13
    7  DAH "Społem" 9 4 1 4 24 20 4 12
    8  Kaka Demona 8 3 1 4 17 24 -7 10
    9  Wrocławianie (b) 9 3 0 6 19 44 -25 8
  10  Panda Wrocław (b) 9 2 1 6 27 30 -3 7
  11  Astech 9 2 1 6 28 32 -4 7
  12  Żar Tropików 10 1 3 6 11 33 -22 6
  13  Orzeł Święta Katarzyna 9 0 1 8 15 60 -45 1

 


W kolumnach od lewej : Miejsce, Drużyna, Rozegrane Mecze, Zwycięstwa, Remisy, Porażki, Bramki strzelone, Bramki stracone, Różnica Bramek, Punkty.
(m) - mistrz, (b) - beniaminek, (p) - puchar ligi, (sp) - superpuchar


                Przed nami listopad i decydujące o miejscach mecze w lidze oraz Pucharze Ligi. Oby ten miesiąc okazał się równie udany jak październik. Było by miło wywalczyć na koniec, wzorem poprzedniego sezonu, jakieś trofea/puchary.



31.10.2009
NASI PRZEDSTAWICIELE W SIÓDEMCE TYGODNIA

                Już po raz czwarty nasi zawodnicy dostali nominacje do siódemki tygodnia. W dziewiątym tygodniu rozgrywek wyróżnieni zostali Jerzy Nadolny oraz Artur Głowik. Gratulujemy !


Siódemki  9 tygodnia -

I liga :
  
Grzegorz Majchrzak (DAH "SPOŁEM") - Paweł Kalinowski (SZPILMACHERZY), Jerzy Nadolny (CASINOS POLAND), Adam Palutkiewicz (ASTECH), Krzysztof Wiktorowski (ASTECH), Daniel Mosiński (KUŹNIKI), Artur Głowik (CASINOS POLAND)

 
 więcej informacji na temat siódemki tygodnia tutaj




 
30.10.2009
ŻAR TROPIKÓW POKONANY. WITAMY W STREFIE MEDALOWEJ

               W dniu dzisiejszym spotkaliśmy się z przedostanią obecnie ekipą I ligi Żarem Tropików. Po meczu, w którym cały czas mieliśmy ogromną przewagę, aczkolwiek przeciwnik umiejętnie i trzeba przyznać z wielkim szczęściem się bronił, wygraliśmy 5 : 2 (1 : 2).
                Spotkanie zaczęło się od naszego szturmu bramki Żaru, który przyniósł skutek już w czwartej minucie a gola na 1 : 0 zdobył Jurek Nadolny. Potem na boisku zaczęły dziać się dziwne rzeczy. Cały czas atakowaliśmy, mieliśmy zdecydowaną przewagę ale piłka jakimś cudem omijała bramkę przeciwnika. Po około dziesięciu minutach mecz nieco się wyrównał i Żar niebezpiecznie zaatakował naszą bramkę. Po jednym z ataków w zamieszaniu podbramkowym zawodnik przeciwników oddał strzał, który odbijając się od Jurka Nadolnego zmylił Roberta Wybranowskiego. Nasz golkiper spóźnił się więc z interwencją i piłka odbijając się jeszcze od słupka wylądowała w naszej bramce. Nie zwalnialiśmy tempa i znowu zamknęliśmy Żar na ich połowie ale znowu bronili się z dużym szczęściem. Natomiast parę minut przed końcem pierwszej połowy spotkania zostaliśmy skontrowani. Próbujący ratować sytuację Tomek Bocheński chciał wybić piłkę wychodzącemu sam na sam z naszym bramkarzem zawodnikowi Żaru jednak zrobił to tak nieszczęśliwie, że umieścił ją we własnej bramce. Mimo usilnych starań z naszej strony wynik do przerwy nie uległ już zmianie.
                 Druga połowa to od początku już nawet nie szturm lecz nasz huraganowy atak. Praktycznie nie schodziliśmy z połowy przeciwnika. Strzałów próbowali niemal wszyscy nasi zawodnicy niestety ciągle bezskutecznie. Piłka jak zaczarowana nie chciała wpaść do bramki przeciwnika za żadne skarby. Zatrzymywała się na słupku, na poprzeczce po atomowym strzale Artura Głowika, z linii bramkowej została wybita przez obrońcę gdy nie miała już prawa nie wpaść do siatki. Przeciwnicy z rzadka odgryzali się kontrami ale były one coraz groźniejsze ze wzgledu na to, że graliśmy już na maksymalnym ryzyku i z tyłu często zostawał osamotniony obrońca. Pewnym punktem w tym meczu był nasz bramkarz, który wyłapywał prawie wszystkie wrzutki i długie podania w nasze pole karne. W 25 minucie spotkania wreszcie odrobiliśmy straty. Składną akcję zespołu skutecznym strzałem zakończył Rafał Pudełko, dla którego było to pierwsze trafienie w naszych barwach. W 32 minucie po faulu na Rafale Pudełko w polu karnym sędzia podyktował rzut karny. Tym razem bramkarz zdołał odbić strzał Jurka Nadolnego, na szczęście Piotrek Zawodny wyprzedził obrońcę i dobił odbitą futbolówkę i wreszcie wyszliśmy na prowadzenie. Nie cofnęliśmy się jednak tylko atakowaliśmy nadal aby nie dać przeciwnikowi szans na wyrównanie. Artur Głowik, który nie miał dzisiaj szczęścia przy strzałach świetnie dogrywał kolejne piłki i rozgrywał nasze akcje. Po kolejnej z nich w dobrej sytuacji znalazł się strzelec pierwszego gola Rafał Pudełko i po raz drugi w tym spotkaniu pokonał bramkarza Żaru. Była to 37 minuta meczu i sprawa zwycięstwa została przesądzona. Dwie minuty później po świetnym wyrzucie piłki przez naszego bramkarza w sytuacji sam na sam z bramkarzem przeciwnika znalazł się Tomek Bocheński i po raz piąty piłka zatrzepotała w siatce rywali. Chwilę później sędzia zakończył spotkanie.
                Było to nasze ósme zwycięstwo w lidze w tym sezonie, które pozwoliło nam definitywnie na walkę o medale. Sytuacja w tabeli jest w tej chwili taka, że niezależnie od innych wyników w lidze oraz od naszego kolejnego meczu z Kaką Demona o medalu zadecyduje nasze ostatnie spotkanie ze Szpilmacherami. W przypadku naszego zwycięstwa zdobędziemy conajmniej brązowe medale. Przy korzystnych wynikach innych meczy drużyn z czuba tabeli mamy jeszcze teoretycznie szanse na srebro a nawet na złoto ale są to szanse bardzo niewielkie. Natomiast w przypadku porażki ze Szpilmacherami pozostanie nam miejsce czwarte. Nie zapominamy także oczywiście o Pucharze Ligi, który bronimy i oczywiście nie mamy zamiaru łatwo go oddać. Miejmy nadzieję, że pogoda w listpadzie pozwoli na rozgrywanie spotkań w podobnych warunkach do dzisiejszych. 

 
 
 
28.10.2009
DOBRA PASSA PODTRZYMANA
 
                W środowy wieczór pokonaliśmy zaprzyjaźniony acz zdecydowanie w tym sezonie przemeblowany zespół Astech w stosunku 7 : 3 (3 : 1). Chociaż z zawodnikami tworzącymi trzon Astechu znamy się już siedem sezonów, rozegraliśmy w tym czasie niezliczoną ilość sparingów a przez sześć z nich występujemy w tych samych rozgrywkach było to dopiero nasze drugie oficjalne spotkanie. Pierwsze odbyło się w sezonie jesień 2007 w II lidze WLPS na ul. Lotniczej i również zakończyło się naszym zdecydowanym zwycięstwem a na koniec tamtego sezonu awansowaliśmy do I ligi natomiast Astech spadł do ligi III. Mamy nadzieję, że tym razem sytuacja się nie powtórzy i Astech uratuje się przed degradacją co pozwoliłoby w następnym sezonie rozegrać nasze małe "derby" po raz trzeci.




WLPS ul. Lotnicza sezon Jesień 2007 - wspólne zdjęcie naszych zespołów przed ich pierwszym w historii oficjalnym meczem

 
                Mecz niespodziewanie zaczął się od zdecydowanej przewagi Astechu. W pierwszych minutach zupełnie się zagubiliśmy i nie byliśmy w stanie przeprowadzić jakiejś sensownej akcji. Na dodatek nerwowo było w obronie. W efekcie straciliśmy bramkę. Dopiero po jej utracie uporządkowaliśmy grę, która od tej pory się wyrównała. Z minuty na minutę osiągaliśmy coraz wyraźniejszą przewagę a jej udokumentowaniem był gol Jurka Nadolnego na 1 : 1. Kilka minut później sędzia odgwizdał bardzo kontrowersyjny rzut karny. Zawodnik Astechu w swoim polu karnym przez nikogo nieatakowany odbił piłkę barkiem a Hubert wskazał na wapno. Śmialiśmy się, że sędzia postanowił nam oddać niepodyktowany rzut karny z meczu z FC Baracudą. Skutecznym egzekutorem okazał się Jurek Nadolny. Od tego momentu do końca pierwszej połowy Astech nie mógł się już podnieść i w efekcie po kolejnej akcji Jurek Nadolny zdobył swojego trzeciego gola w tym meczu ustalając wynik do przerwy na 3 : 1.
                 Po przerwie dość szybko podwyższyliśmy wynik na 4 : 1 a strzelcem bramki był Tomek Bocheński, który zakończył składną akcję zespołu. Gdy wydawało się, że już nic w tym meczu ciekawego się nie wydarzy nieoczekiwanie obudził się nasz przeciwnik. Tak jak w meczu z Orłem Święta Katarzyna wysokie prowadzenie rozluźniło nasze szyki obronne co zakończyło się kolejną utratą dwóch goli. Na szczęście przy wyniku 4 : 3 odzyskaliśmy kontrolę nad meczem i ponownie zepchnęliśmy Astech do obrony. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Trzy razy z rzędu bramkarza Astechu pokonał Artur Głowik. Kilku innych sytuacji nie udało sie nam wykorzystać ale nasi przeciwnicy również nie pokanali już więcej Roberta Wybranowskiego i mecz zakończył się naszym zasłużonym zwycięstwem 7 : 3.




Świetnie prezentują się nowe stroje Astechu. Wraz z nimi znacznie poprawiła się również jakość gry. Jednak nie wystarczyło to na Casinos Poland. Czy uda się jeszcze utrzymać się w I lidze? Zastanawia się Robert Śnieżek.

 
                Teraz mamy dzień przerwy a w piątek kolejne spotkanie ligowe. Naszym przeciwnikiem będzie Żar Tropików, który tak jak Astech broni się przed spadkiem i oczywiście liczymy na kolejne trzy punkty.



24.10.2009
SOBOTNI SPARINGPARTNER PRZECIWNIKIEM W ĆWIERĆFINALE PUCHARU LIGI ?

                Korzystając z przerwy w rozgrywkach WLPNS spowodowanej walkowerem oddanym nam przez Wrocławian rozegraliśmy sparing z liderem trzeciej ligi Bumerangiem Wrocław. Mecz odbył się na boisku przy ul. Krajewskiego i trwał 2x30 min. Nasi przeciwnicy pokazali się z bardzo dobrej strony i widać, że nie bez przyczyny zdecydowanie liderują w trzeciej lidze. Mimo dużego zaangażowania w grę z obydwu stron oraz braku sędziego pojedynek odbył się w bardzo dobrej atmosferze a faule można było policzyć na palcach jednej ręki. Po godzinie ciekawej gry spotkanie zakończyło się naszym minimalnym, jednobramkowym zwycięstwem. Dziękujemy zawodnikom Bumerangu za fajny sparing, który napewno przyda się obydwu ekipom przed kolejnymi meczami w WLPNS. 

                 Parę godzin po naszym sparingu okazało się, że los skojarzył obydwa nasze zespoły w jednej "połówce" Pucharu Ligi.
W trzeciej rundzie Pucharu Ligi zagramy z zespołem DAH Społem a mecz odbędzie się w sobotę 07.11.2009 o godzinie 12.45. Bumerang Wrocław trafił na pierwszoligowy Żar Tropików a ich mecz odbędzie się 31.10.2009 o godzinie 12.45. Jeżeli uda nam się wyeliminować DAH Społem to naszym przeciwnikiem w ćwierćfinale Pucharu ligi będzie zwycięzca meczu Bumerang - Żar. Jest więc dosyć duże prawdopodobieństwo, że nasza następna konfrontacja będzie się toczyła o awans do półfinału Pucharu Ligi czego sobie i Bumerangowi życzymy.


Poniżej przedstawiamy "drabinkę" Pucharu Ligi


 
 
21.10.2009
PUNKTY ZA DARMO...

                Niestety nie doszedł do skutku nasz dzisiejszy mecz z Wrocławianami. Przeciwnik stawił się na meczu w trzyosobowym składzie i sędzia zmuszony był odgwizdać walkowera. Szkoda bo chcieliśmy się zrewanżować Wrocławianom za dotkliwą porażkę w lidze z zeszłego sezonu. Zamiast tego rozegraliśmy wewnętrzną gierkę sześciu na sześciu. Zagrał z nami Adrian Miedziński, który przyszedł specjalnie obejrzeć nasz mecz licząc na nasze potknięcie. Wytłumaczyliśmy mu, że nie zamierzamy już w tym sezonie tracić punktów w lidze. Pozdrawiamy Adriana. Miejmy nadzieję, że to ostatni walkower jaki otrzymaliśmy w tym sezonie.


17.10.2009
GŁADKI AWANS DO III RUNDY PUCHARU LIGI

                Gładkim zwycięstwem 5 : 0 (2 : 0) zakończył się nasz debiut w tegosezonowym Pucharze Ligi. Nasz przeciwnik nie zmusił nas do zbyt dużego wysiłku mimo tego, iż graliśmy poważnie osłabieni. Widać, że nieprzypadkowo Hard Balls United okupuje dolne rejony tabeli trzeciej ligi. 
                 Mecz zaczęliśmy ostrożnie mając do dyspozycji jedynie dwie zmiany i wczorajszy mecz ligowy w nogach. Nasi przeciwnicy również nie kwapili sie do ataków. Już po paru minutach zaczęliśmy jednak stwarzać groźne sytuacjie pod bramką Hard Balls Utd. Nasz przeciwnik miał w tym czasie sporo szczęścia. W czwartej minucie Artur Głowik popisał się potężną bombą, która zatrzymała się na poprzeczce. Minutę później po precyzyjnym podaniu Piotrka Zawodnego Tomasz Kurzeja strzałem głową trafił w słupek. Szczęście naszych przeciwników skończyło się w siódmej minucie meczu kiedy to po świetnym podaniu Artura Głowika Tomasz Kurzeja mocnym strzałem pokonał bramkarza Hard Balls Utd. Potem trzy razy sam na sam z bramkarzem przeciwników stawał Tomasz Bocheński. Jedną z tych sytuacji wykorzystał i na przerwę schodziliśmy przy prowadzeniu 2 : 0. 



Tomasz Bocheński strzela bramkę na 2 : 0

 
Druga połowa to w dalszym ciągu nasza absolutna dominacja na boisku. Rywal nie był w stanie wyprowadzić skutecznego ataku. Zawodnicy Hard Balls Utd praktycznie nie dochodzili do sytuacji strzeleckich. My natomiast w nieco zwolnionym tempie ale cały czas atakowaliśmy. Wreszcie efekt bramkowy przyniosła akcja z 25 minuty spotkania kiedy to Tomasz Kurzeja wyprzedził bramkarza poza polem karnym, odegrał do Artura Głowika a ten przelobował obrońcę i umieścił futbolówkę w bramce. Na następnego gola czekaliśmy do 34 minuty. Wtedy to ponownie Artur Głowik wpisał się na listę strzelców. Dwie minuty później po faulu na Jurku Nadolnym sędzia podyktował rzut karny. "Pewnym" wykonawcą okazał się Boguś Masłowski i piłka po nogach bramkarza wylądowała po raz piąty w siatce Hard Balls Utd ustalając wynik na 5 : 0.
 


Hard Balls wznawiają grę po bramce Artura Głowika

 
                   Tradycyjnie już nie wykorzystaliśmy kilku jak nie kilkunastu świetnych okazji do zdobycia bramek jednak ani przez moment w tym spotkaniu przeciwnik nam nie zagroził i ciężko było się w 100% skoncentrować. Nasz bramkarz przez większość meczu się nudził ale na uwagę zasługuje świetna interwencjia z drugiej połowy kiedy to strzał rozpaczy przeciwników sparował na rzut rożny. Dwa słowa należą się również o sędziowaniu. Otóż arbitrem meczu był nasz "ulubieniec" Hubert ale tym razem należy przyznać, że wszystko było ok. Oczywiście każdemu zdarzają się błędy ale tym razem był obiektywny i trzeba przyznać, że sędziował dobrze. Oby tak dalej. 
                   Teraz przed nami kolejne spotkanie ligowe z Wrocławianami. Będzie to napewno zdecydowanie bardziej wymagający rywal niż dzisiejszy i wczorajszy. Dlatego trzeba będzie się bardziej przyłożyć do meczu i zdecydowanie poprawić skuteczność. 


    
16.10.2009
ZNOWU MAMY PRZEDSTAWICIELA W SIÓDEMCE TYGODNIA


               Po raz trzeci w tym sezonie mamy zawodnika w siódemce tygodnia. Drugi raz z rzędu zameldował się w niej Jerzy Nadolny. Gratulujemy !


Siódemka  7 tygodnia -

I liga :
  
Michał Sikora (KUŹNIKI) - Dariusz Szałecki (KUŹNIKI), Jerzy Nadolny (CASINOS POLAND), Paweł Dudzik (PANDA WROCŁAW), Marcin Musielak (KUŹNIKI), Adrian Miedziński (FC BARACUDA), Adrian Tatko (ASTECH)

 
więcej informacji na temat siódemki tygodnia tutaj

16.10.2009
ORZEŁ POKONANY, PLAN MINIMUM ZREALIZOWANY

                Po słabym meczu pokonaliśmy czerwoną latarnię I ligi Orła Święta Katarzyna 5 : 3 (3 : 0). Zwycięstwo to najprawdopodobniej pozwoli nam już zająć bezpieczne miejsce w I lidze, niezagrożone spadkiem. Przedsezonowy plan minimum został więc zrealizowany. Teraz możemy powalczyć o coś więcej, może o któryś z medali.
                Co do meczu z Orłem to można by napisać, że się poprostu odbył. Gra nie wyglądała porywająco, widać było brak Artura Sieradzkiego i Rafała Pudełko. W dodatku z urazem grał Mirek Białek. Niespełna sił, świeżo po kontuzji wystąpił też Krzysiek Ruszczyk. 
Pierwsza połowa przebiegała pod nasze dyktando. Już w drugiej minucie Artur Głowik mógł otworzyć wynik jednak przestrzelił w dogodnej sytuacji. Kilka minut później już się nie pomylił i zrobiło się 1 : 0. Widać było w naszej grze dwutygodniową przerwę, gubiliśmy się w obronie jednak przeciwnik nie należał do najgroźniejszych i nie wykorzystywał naszych błędów. W 15 minucie spotkania swoją pierwszą bramkę w tym sezonie zdobył wreszcie Tomek Bocheński kierując piłkę z metra do pustej bramki. Chwilę później rajdem ze swojej połowy zakończonym celnym strzałem popisał się Mirek Białek i było 3 : 0. Również dla niego była to pierwsza bramka w bieżącym sezonie. Takim wynikiem zakończyła sie pierwsza połowa.




Kolejny atak na bramkę Orła

 
Druga rozpoczęła się ponownie od naszej całkowitej dominacji. Przez pierwsze minuty powinniśmy strzelić conajmniej trzy gole jednak tak się nie stało. Głównie przez to, że zbyt wcześnie pomyśleliśmy, że mecz już się skończył. Zaczęły się niepotrzebne zabawy pod bramką Orła i zamiast kolejnych bramek zostaliśmy zaskoczeni niezłą kontrą, która przyniosła gola przeciwnikom. Odpowiedź z naszej strony padła dwie minuty później a na listę strzelców wpisał się Mateusz Magusiak. Wydawało się, że wszystko wróciło do normy. Jednak zamiast grać swoje większość naszych zawodników postawiła sobie za cel strzelenie bramki zupełnie zapominając o obronie. Zawodnicy Orła skorzystali z takiej okazji i po kolejnej kontrze zdobyli drugiego gola. Pomógł im w tym trochę nasz bramkarz Robert Wybranowski, który nieszczęśliwie interweniował puszczając piłkę między nogami. O dziwo obraz gry nadal nie uległ zmianie i po kolejnej kontrze Orła zrobiło się już tylko 4 : 3 ! W tym momencie (3 minuty przed końcem meczu) nasi nominalni rozgrywający Jurek Nadolny i Tomek Kurzeja cofneli się zupełnie do obrony (nie było już na placu gry naszego stopera Mirka Białka - kontuzja zbyt bardzo dawała się we znaki) i skutecznie "zamurowali" bramkę. Na dodatek minutę przed końcem Artur Głowik strzelił swojego drugiego gola w tym meczu i ustalił wynik na 5 : 3.
                 Najważniejsze są trzy punkty. Cel mimo słabej gry osiągnięty. Jutro czeka nas mecz pucharowy z trzecioligowym Hard Balls United, zagramy w podobnym składzie do dzisiejszego. W bramce Roberta Wybranowskiego zastąpi Grzegorz Grabowski, pod znakiem zapytania stoi występ Mirka Białka. Liczymy jednak na skuteczniejszą grę i oczywiście zwycięstwo.
  

10.10.2009
PUCHAR LIGI II RUNDA - STARTUJEMY W NAJBLIŻSZĄ SOBOTĘ



                W dniu dzisiejszym rozlosowano pary II rundy Pucharu Ligi. Los przydzielił nam trzecioligowy zespół Hard Balls United a nasz mecz odbędzie się w najbliższą sobotę (dzień po meczu ligowym z Orłem Święta Katarzyna) o godzinie 12.00. Nasi przeciwnicy w walce o III rundę PL nie mają zbyt imponującego bilansu w trzeciej lidze WLPNS. Z pięciu rozegranych meczy wygrali jeden a cztery zakończyły się ich porażkami. Nie przeszkodziło im to jednak wyeliminować w I rundzie PL drugoligowca walczącego o powrót do I ligi - FC Perełkowce, którego to pokonali 3 : 1. Miejmy jednak nadzieję, że poradzimy sobie z naszym najbliższym przeciwnikiem w PL i udanie zainaugurujemy obronę tego trofeum.


09.10.2009
NIE BĘDZIE SOBOTNIEGO SPARINGU
 
                 Mimo usilnych starań nie udało się znaleźć przeciwnika na sobotni sparing. Ponieważ nasza frekwencja też byłaby kiepska jutrzejsza rezerwacja boiska została anulowana. W zaistniałej sytuacji spotkamy się dopiero 16.10 na meczu z Orłem Święta Katarzyna. Miejmy nadzieję, że ta dwutygodniowa przerwa w rozgrywkach nie wpłynie na nas negatywnie.

 
04.10.2009
DWÓCH NASZYCH W SIÓDEMCE TYGODNIA


               Po raz drugi w tym sezonie nasi zawodnicy zameldowali się w siódemce tygodnia. Tym razem na szczególne wyróżnienie wg organizatorów zasłużyło dwóch naszych zawodników Artur Sieradzki i Jerzy Nadolny. Gratulujemy !


Siódemka  5 tygodnia -

I liga :
  
Michał Sikora (KUŹNIKI) - Robert Śnieżek (ASTECH), Jerzy Nadolny (CASINOS POLAND), Paweł Kalinowski (SZPILMACHERZY), Artur Sieradzki (CASINOS POLAND), Krzysztof Kalinowski (SZPILMACHERZY), Marcin Grabowski (SZPILMACHERZY)

 
więcej informacji na temat siódemki tygodnia tutaj

01.10.2009
NOWY MIESIĄC NOWA JAKOŚĆ - PANDA ROZBITA

               Jak dotąd nasz najlepszy mecz w tym sezonie. Pełna kontrola przez całe spotkanie, świetne akcje oraz przyzwoita skuteczność. Efekt - siedem strzelonych bramek przy jednej straconej. Tak w skrócie można opisać mecz z Pandą Wrocław.




Przedmeczowe przywitanie zaprzyjaźnionych kapitanów Casinos Poland i Pandy Wrocław
Tomasz Kurzeja i Adam Ziobrowski razem występują w drużynie oldboy Orkanu Ligota

 
               Lista nieobecnych na tym spotkaniu skurczyła się do dwóch. Nie wystąpili kontuzjowani Mirek Białek oraz Krzysiek Ruszczyk. Na boisko wybiegł więc najsilniejszy skład od początku sezonu co było widoczne od pierwszego gwizdka. Od pierwszych minut nasze akcjie miały należyte tempo i były groźne. Już w drugiej minucie mogło być 1 : 0 ale zbyt lekki strzał wyprowadzonego na doskonałą pozycję Tomasza Kurzei bez trudu obronił bramkarz Pandy. W szóstej minucie świetną akcję zespołu zakończył pięknym lobem Artur Sieradzki i otworzył wynik spotkania. Przeciwnik w tym czasie był bezradny w ataku, bez większego trudu rozbijaliśmy ataki Pandy groźnie kontratakując. Jedna z takich kontr przyniosła powodzenie w 13 minucie, kiedy to Robert Wybranowski wyrzutem ręką wyprowadził na sytuację sam na sam z bramkarzem Pandy Artura Sieradzkiego a ten, kolejnym lobem, podwyższył na 2 : 0. Zespół Pandy próbował się odgryźć ale kolejny świetny mecz w bramce rozgrywał Robert Wybranowski. Nie dał się zaskoczyć po silnym strzale z rzutu wolnego wykonanego przez Adama Ziobrowskiego. Świetnie interweniował w kolejnych dwóch sytuacjach i do końca pierwszej połowy zachował czyste konto. My przed przerwą dołożyliśmy kolejne trafienie. Tym razem ,po składnej akcji, po podaniu Artura Sieradzkiego, z pierwszej piłki, prawą nogą, uderzał Artur Głowik. Wcześniej dwukrotnie jeszcze w sytuacjach jeden na jeden z golkiperem Pandy stawał Artur Sieradzki ale tym razem obydwa pojedynki przegrał. Do przerwy 3 : 0.
Po przerwie nasza przewaga była jeszcze bardziej widoczna. Trzy minuty po wznowieniu gry Jurek Nadolny podwyższył na 4 : 0. W tym momencie było już praktycznie po meczu a jedyną niewiadomą pozostawały rozmiary zwycięstwa. W nasze szeregi wkradło się małe rozluźnienie, które zakończyło się honorowym trafieniem Pandy. Przez krótką chwilę przeciwnicy osiągnęli przewagę ale znowu na wysokości zadania stanął nasz bramkarz, któremu na dodatek sprzyjało po raz kolejny szczęście. Jeden ze strzałów wylądował na słupku inny, z dwóch metrów, instynktownie sparował na rzut rożny.

 

Kolejny dobry mecz Roberta Wybranowskiego, który w tej sytuacji nie dał się zaskoczyć

 
W odpowiedzi przeprowadziliśmy kolejną świetną akcję, w wyniku której Tomasz Kurzeja znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem przeciwnika. Jednak nim zdążył oddać strzał został brutalnie potraktowany atakiem od tyłu na nogi przez wracającego obrońcę Pandy. Rzut karny na bramkę zamienił Jurek Nadolny. Kilka minut później świetną kontrę w wykonaniu Artura Głowika, Tomasza Kurzei i Artura Sieradzkiego strzałem do pustej już bramki zakończył ten ostatni. Wynik na 7 : 1 po kolejnej składnej akcji całego zespołu ustalił Jurek Nadolny. Mimo jeszcze kilku dogodnych sytuacji (min Piotrka Zawodnego) wynik nie uległ już zmianie.
               Cały zespół zasłużył na pochwałę. W obronie świetnie przez cały mecz spisywał się Rafał Pudełko. Do dobrej dyspozycji powraca też Bogdan Masłowski. Każdy z zawodników dołożył swoją cegiełkę do końcowego sukcesu. 


                                                       30.30.2009
                           Z PANDĄ O PIERWSZE PUNKTY W PAŹDZIERNIKU

               Już jutro 01.10.2009 o godzinie 20.45 rezegramy pierwszy październikowy mecz w WLPNS. Naszym przeciwnikiem będzie Panda Wrocław, która aktualnie zajmuje ostatnie miejsce w lidze ale ma rozegrane jedynie dwa mecze. Nie jest to łatwy przeciwnik o czym przekonaliśmy się w ubiegłym sezonie, w którym mecz między naszymi zespołami zakończył
 się naszym minimalnym zwycięstwem 3 : 2. Dodatkowo z obozu przeciwników dochodzą głosy o nadzwyczajnej mobilizacji na mecz z nami. Panda rozpoczęła sezon najpóźniej z pierwszoligowców ze względu na braki kadrowe. Pierwszy mecz z Interamem rozegrała w szóstkę i przegrała 2 : 5. Mecz z nami pierwotnie miał się odbyć 15.09.2009 ale został przełożony ze względu na w/w problemy Pandy. Obecnie nasi przeciwnicy są już w najsilniejszym składzie co jednak nie pozwoliło im pokonać zespołu FC Baracuda 29.09.2009 - ten mecz skończył się porażką Pandy 1 : 3. 
                Miejmy nadzieję, że lepiej rozpoczniemy październik niż wrzesień i że Panda na pierwsze punkty w tym sezonie będzie musiała poczekać conajmniej do następnego spotkania.

 
                                                       30.09.2009
                               WRZESIEŃ NA ZERO (Z MAŁYM MINUSEM)

               Zakończył się pierwszy miesiąc rywalizacji w WLPNS. Nasz bilans spotkań wychodzi na zero : 6 rozegranych meczy (w tym jeden zakończony naszym walkowerem), 3 zwycięstwa i 3 porażki. Bramki również na remis 16 strzelonych i 16 straconych. Minus to porażka w walce o pierwsze z trzech możliwych do zdobycia trofeów czyli w meczu o superpuchar ze Szpilmacherami (1 : 3).
Wrzesień kończymy na piątym miejscu w lidze z realnymi szansami na polepszenie pozycji. Nie będzie jednak o to łatwo.

Tabela (na dzień 30.09.2009) :


  I liga


Poz. Drużyna M Z R P B+ B- B Pkt
                   
    1  Szpilmacherzy (m,sp) 5 5 0 0 32 2 30 15
    2  Drink Team (b) 7 3 3 1 25 13 12 12
    3  Kuźniki 4 4 0 0 13 2 11 12
    4  FC Baracuda (b) 6 4 0 2 16 11 5 12
    5  Casinos Poland (b,p) 5 3 0 2 15 13 2 9
    6  Interam 5 3 0 2 16 16 0 9
    7  DAH "Społem" 5 2 1 2 14 8 6 7
    8  Wrocławianie (b) 6 2 0 4 17 26 -9 6
    9  Kaka Demona 3 1 0 2 6 14 -8 3
  10  Żar Tropików 4 0 2 2 3 12 -9 2
  11  Astech 5 0 1 4 7 19 -12 1
  12  Orzeł Święta Katarzyna 5 0 1 4 6 29 -23 1
  13  Panda Wrocław (b) 2 0 0 2 3 8 -5 0

 


W kolumnach od lewej : Miejsce, Drużyna, Rozegrane Mecze, Zwycięstwa, Remisy, Porażki, Bramki strzelone, Bramki stracone, Różnica Bramek, Punkty.
(m) - mistrz, (b) - beniaminek, (p) - puchar ligi, (sp) - superpuchar


Nasz zespół reprezentowało we wrześniu 14 zawodników, 7 trafiało do siatki rywali. 

 
    MECZE BRAMKI ŚR/MECZ ZW RE POR
1 Tomasz Kurzeja 5 3 0,60 3 0 2
2 Artur Głowik 3 3 1,00 2 0 1
3 Jerzy Nadolny 2 3 1,50 1 0 1
4 Mateusz Magusiak 5 2 0,40 3 0 2
5 Krzysztof Ruszczyk 4 2 0,50 2 0 2
6 Artur Sieradzki 2 2 1,00 2 0 0
7 Piotr Zawodny 5 1 0,20 3 0 2
8 Mirosław Białek 5 0 0,00 3 0 2
9 Tomasz Bocheński 5 0 0,00 3 0 2
10 Bogdan Masłowski 5 0 0,00 3 0 2
11 Paweł Struski 3 0 0,00 2 0 1
12 Robert Wybranowski 3 0 0,00 2 0 1
13 Grzegorz Grabowski 2 0 0,00 1 0 1
14 Rafał Pudełko 1 0 0,00 1 0 0

              
                                                       29.09.2009
                                          WYMĘCZONE ZWYCIĘSTWO

               Mecz z zespołem DAH Społem nie był najlepszy w naszym wykonaniu ale skończył się naszą wygraną i kolejnymi, tak potrzebnymi w tym sezonie, trzema punktami. Kolejny raz musieliśmy sobie radzić w osłabieniu. Tym razem lista nieobecnych była jeszcze dłuższa niż ostatnio. Kontuzja nie pozwoliła wystąpić Krzyśkowi Ruszczykowi, nie zagrali chorzy Artur Głowik i Paweł Struski. Nie dojechał Jurek Nadolny. Po raz pierwszy za to w naszych barwach zagrał Rafał Pudełko i był to udany debiut.




Rozgrzewka w nowych barwach

 
                Spotkanie rozpoczęliśmy w dość sennym tempie ze względu na wąską kadrę a przeciwnik się do tego dostosował. Dlatego gra toczyła się głównie w środku pola i żaden zespół przez pierwsze minuty nie wypracował sobie sytuacji strzeleckich. Po około pięciu minutach zaczęliśmy uzyskiwać wyraźną przewagę co zaowocowało kilkoma niezłymi akcjami. Najlepsze sytuacje do strzelenia bramki zaprzepaścili jednak najpierw Piotrek Zawodny a potem Artur Sieradzki. W końcu parę minut przed przerwą na strzał z około 15 metrów zdecydował się Artur Sieradzki. Piłka dostała przyspieszenia na mokrej murawie i zaskoczyła bramkarza przeciwników. Do końca pierwszej połowy nic się nie zmieniło a na uwagę zasługuje fakt, że DAH Społem w tej części gry nie oddał na naszą bramkę ani jednego celnego strzału.




W pierwszej połowie spotkania nie pozwoliliśmy przeciwnikowi na oddanie ani jednego celnego strzału na naszą bramkę

 
Druga część gry rozpoczęła się jednak źle dla nas. Zaraz po wznowieniu gry piłkę otrzymał w okolicach naszego pola karnego Bogdan Masłowski i w niefrasobliwy sposób stracił ją na rzecz napastnika DAHu. Ten nie zastanawiając się długo strzelił w długi róg i Robert Wybranowski musiał wyciągać piłkę z siatki. Na szczęście nie wprowadziło to nerwowości w nasze poczynania i nadal kontrolowaliśmy grę. Po paru minutach plac gry musiał opuścić Mirek Białek, kolejny kontuzjowany zawodnik i od tego czasu do dyspozycji została nam już tylko jedna zmiana. Byliśmy coraz bardziej zmęczeni i nie wyglądało to dobrze bo przeciwnicy poczynali sobie coraz śmielej. Jedna z ich akcji mogła przynieść powodzenie ale świetnie interweniował nasz bramkarz po tym jak przed strzałem uchylił się nasz debiutant Rafał Pudełko. W odpowiedzi piękną akcję zakończoną zablokowanym strzałem a potem skuteczną dobitką przeprowadził najlepszy na boisku Artur  Sieradzki. Rozegrał on kolejny świetny mecz zdobywając w dodatku obie bramki a jego zaangażowanie w grę jest nie do przecenienia. Po tej bramce zawodnicy DAHu próbowali nas przycisnąć ale nie bardzo im to wychodziło. Potrafiliśmy długo utrzymywać się przy piłce co skutecznie wybijało ich z natarcia. W końcówce jedna z nielicznych składnych akcji DAHu mogła jednak zakończyć się bramką. Robert Wybranowski potwierdził swoją skuteczną interwencją w sytuacji sam na sam, że znajduje się obecnie w wysokiej formie. Tuż przed końcem meczu kontra, którą wyprowadził Tomasz Bocheński była bliska powodzenia, niestety piłka po strzale Tomasza Kurzei trafiła w słupek.
               Było to wymęczone zwycięstwo jednak nasza przewaga w tym meczu nie podlegała dyskusji. Szkoda, że nadal szwankuje skuteczność. Trzeba ją koniecznie poprawić jeżeli myślimy o czymś więcej niż utrzymaniu się w pierwszej lidze. Może w końcu będzie też nam dane w bieżącym sezonie zagrać pełnym składem a przynajmniej z kilkoma zmianami.

              
                                                       26.09.2009
                                           Z DAH SPOŁEM NA ZIELONO

               
Wczoraj dotarły do nas zamówione przez nas w firmie ZINA komplety w nowych barwach. Stroje prezentują się nawet lepiej niż te, na podstawie których składaliśmy zamówienie. Zadebiutujemy w nich w najbliższym ligowym spotkaniu z DAH Społem, które odbędzie się we wtorek 29.09 o godzinie 20.00. 
                Prośba do naszych zawodników o wcześniejsze przybycie na mecz celem rozdzielenia nowych kompletów oraz wykonania krótkiej sesji zdjęciowej na potrzeby naszej strony internetowej i sponsora.

Tak prezentują się nowe stroje



Oby nasze wyniki w nowych barwach były conajmniej tak dobre jak w starych.

  
                                                       26.09.2009
          TRZECH ZAWODNIKÓW CASINOS POLAND W SIÓDEMCE TYGODNIA !


                Po raz pierwszy w tym sezonie do siódemki tygodnia wybieranej przez organizatora rozgrywek trafili zawodnicy Casinos Poland. I to od razu trzech. Widać, że została doceniona i spodobała się nasza gra przeciwko Interamowi. Postaramy się utrzymać taką dyspozycję w następnych spotkaniach.


Siódemka  4 tygodnia -

I liga :
  
Robert Wybranowski (CASINOS POLAND) - Grzegorz Majgier (FC BARACUDA), Adrian Miedziński (FC BARACUDA), Tomasz Kurzeja (CASINOS POLAND), Grzegorz Suchy (WROCŁAWIANIE), Krzysztof Studnicki (WROCŁAWIANIE), Artur Głowik (CASINOS POLAND)


więcej informacji na temat siódemki tygodnia tutaj

                                                      24.09.2009
                                             RUSZA PUCHAR LIGI

                 W dniu wczorajszym zakończyły sie prace nad planem rozgrywek Pucharu Ligi. Jako obrońca tego trofeum startujemy od II rundy. Mecze PL będą odbywały się w soboty.

                          Szczegóły na temat Pucharu Ligi znajdziesz tutaj

 



                                                        22.09.2009
                            ODBIJAMY SIĘ OD DNA, INTERAM POKONANY

              
Zwycięstwo 6 : 2 (4 : 1) - tak zakończył się wtorkowy mecz z drużyną INTERAM. W spotkaniu tym znowu przyszło nam grać bez Jurka Nadolnego ale godnie zastąpił go nasz nowy nabytek, debiutujący w tym sezonie, Artur Sieradzki. Mecz ułożył się dla Casinos Poland bardzo dobrze. Po dwuminutowej chwili zamieszania w naszych szeregach obronnych dwie stuprocentowe sytuacjie dla INTERAMu wybronił, rewelacyjnie spisujący się w całym meczu, powracający do bramki Robert Wybranowski. Potem, bardzo szybko, bo już w piątej minucie po strzale Artura Głowika piłkę odbił przed siebie bramkarz INTERAMu a Kapitan Casinos Poland, Tomasz Kurzeja, dopełnił formalności i skierował ją do siatki. Chwilę później było już 2 : 0. Po mocnym strzale Artura Głowika piłka, po rykoszecie, zmyliła bramkarza drużyny przeciwnej i ugrzęzła w siatce. Kilka minut później mogliśmy prowadzić 3 : 0 ale tym razem golkiper INTERAMu wykazał się refleksem i obronił strzał Artura Głowika będącego z nim w sytuacji sam na sam. Wtedy, jak to zwykle bywa, nastąpiło rozluźnienie w naszych szeregach. Kilka zmian, trochę chaosu i po błędzie w podaniu Mateusza Magusiaka przeciwnik wyprowadził kontrę, po której zrobiło się 2 : 1. Piłkę od środka do gry wprowadza Casinos Poland, wymienia kilka podań i przeciwnicy wybijąją ją na aut. Z autu zagrywa Bogdan Masłowski a trzech obrońców INTERAMu patrzy jak Tomek Kurzeja pakuje piłkę do siatki z pięciu metrów. Jeszcze przed gwizdkiem kończącym pierwszą połowę Artur Głowik strzela z 10 metrów, bramkarz odbija piłkę a Mateusz Magusiak odkupuje swą winę za bramkę na 2 : 1 i lewą nogą ustala wynik do przerwy na 4 : 1. 
Po przerwie gramy swoje. Mocno pracuje debiutant Artur Sieradzki, ciągnie naszą grę do przodu, kilka razy podaje na czysto ale brak skuteczności kolegów nie pozwala podwyższyć wyniku. INTERAM też ostro bieże się do roboty i raz po raz zagraża naszej bramce jednak Robert Wybranowski, czy to z pomocą słupka czy wspaniale interweniując, nie daje się pokonać. W końcu do sytuacji strzeleckiej dochodzi Artur Głowik i uderza z pola karnego prawą nogą tak mocno, że piłka omal nie rwie siatki. Jest 5 : 1 i sprawa wygranej przesądzona. Nadal jednak stwarzamy sobie sytuacje bramkowe. Po jednej z nich gola na 6 : 1 zdobywa Piotrek Zawodny. Potem znowu stajemy przed szansą zdobycia kolejnych bramek ale już ich nie wykorzystujemy. Chyba najlepszą zmarnował Tomek Bocheński, który nie dał rady skierować piłki do pustej już bramki z dwóch metrów. Przeciwnik gra do końca i na sześć minut przed końcowym gwizdkiem, po ładnej, szybkiej akcji zdobywa drugiego i jak się okazuje ostatecznie ustalającego wynik na 6 : 2 gola.



Artur Głowik (nr 9) strzelec dwóch goli w meczu z INTERAMem

 
               Cała drużyna rozegrała bardzo dobry mecz. Świetnie do zespołu wprowadził się motor napędowy większości naszych akcji, ale też dobrze broniący Artur Sieradzki. Na osobne wyróżnienie zasługuje również bramkarz, który świetnie się spisywał a także miał wiele tak potrzebnego szczęścia. Każdy dał z siebie wszystko i widać było znowu ducha zespołu. Szkoda tylko, że mecz urazem (miejmy nadzieję niegroźnym) przypłacił Krzysiek Ruszczyk.

 
                                                       18.09.2009
                               SUPERPUCHAR DLA SZPILMACHERÓW

              
Porażką 1 : 3 (0 : 2) zakończył się nasz mecz o Superpuchar z mistrzem WLPNS poprzedniego sezonu Szpilmacherami. 
W spotkaniu tym wystąpiliśmy ponownie w osłabionym składzie. Za czerwoną kartkę pauzował Jurek Nadolny, ponownie zabrakło Grześka Pałusa. Wbrew zapowiedziom nie pojawił się również Dariusz Iwanicki. Dodatkowo z kontuzją wystąpił Mirek Białek. 
Mimo to mecz z najlepszym zespołem WLPNS ubiegłego sezonu był bardzo wyrównany i do końca trzymał w napięciu. Długo ważyły się losy zwycięstwa i przy odrobinie szczęścia mogliśmy się pokusić o zdobycie Superpucharu.
Początek to ostrożna gra z obydwu stron i "badanie" przeciwnika. Żadna drużyna nie wypracowała sobie w tym czasie stuprocentowej sytuacji do zdobycia bramki. Po tym czasie spróbowaliśmy troszkę bardziej zaatakować, gdyż do tej pory na szpicy pozostawał osamotniony Artur Głowik. Wyprowadziliśmy kilka ciekawych akcji, które kończyły się niestety niecelnymi strzałami. 
Przeciwnicy również coraz bardziej starali się atakować naszą bramkę co niestety przyniosło efekt. Przy bramce dającej prowadzenie Szpilmacherom znowu nie popisał się nasz bramkarz, który położył się przed strzałem i potem nie był w stanie skutecznie interweniować. Zdołał odbić piłkę ale ta i tak wylądowała w siatce. Po tym golu obraz gry nie uległ zmianie. Nadal oba zespoły poświęcały dużo uwagi obronie. Kolejne nasze ataki kończyły się ponownie niecelnymi strzałami a najlepszą okazję do wyrównania zmarnował Mirek Białek, który minimalnie przestrzelił po pięknej indywidualnej akcji. Niestety pod koniec pierwszej połowy katasrtofalny błąd Mirka Białka w obronie kosztował nas utratę drugiej bramki. Do przerwy 0 : 2.
Na drugą część meczu wyszliśmy z postanowieniem, że damy z siebie wszystko i spróbujemy odrobić straty. Staraliśmy się podejść wyżej i nie bronić się dopiero na swojej połowie. Naciskani przeciwnicy zaczynali popełniać proste błędy i coraz częściej zaczynaliśmy dochodzić do czystych sytuacji strzeleckich. W końcu nasze wysiłki przyniosły efekt i po pięknym strzale Krzysztofa Ruszczyka zdobyliśmy bramkę kontaktową. Osiągnęliśmy przewagę jednak nie potrafiliśmy postawić kropki nad i. Najlepszą okazję do wyrównania zmarnował Tomasz Kurzeja, który po świetnym prostopadłym podaniu Piotrka Zawodnego znalazł się sam na sam z bramkarzem Szpilmacherów. Niestety zbyt długo zwlekał z oddaniem strzału i w końcu został zablokowany przez wracającego obrońcę. Kapitan Casinos Poland chwilę później znowu mógł strzelić bramkę po tym jak piekielnie mocny strzał Artura Głowika odbił przed siebie golkiper przeciwnika. Jednak jego dobitkę bramkarz zdołał sparować na rzut rożny. Zabrakło też szczęścia w strzałach z daleka, które minimalnie omijały bramkę przeciwnika.

                                             (Fot.: Aleksandra Błażowska - tuwroclaw.com)

Znakomitą okazję na wyrównanie marnuje Tomasz Kurzeja



 W tym czasie Szpilmacherzy również atakowali ale nie stwarzali aż tak dobrych sytuacji na podwyższenie wyniku.
Około 5 min przed końcem meczu Szpilmacherzy przeprowadzili kontrę po naszym rzucie rożnym, która zakończyła się zdobyciem trzeciej bramki. Jak się później okazało był to ostatni gol w tym meczu i ustalił wynik na 1 : 3. Do końca meczu staraliśmy się strzelić chociażby kontaktową bramkę jednak to się nie udało. Nawet gdy wydawało się, że w końcu musi paść dla nas gol na przeszkodzie stawał bramkarz przeciwnika lub pech jak po strzale Artura Głowika z rzutu wolnego gdy piłkę zmierzającą nieuchronnie do bramki trącił niechcący Bogdan Masłowski na tyle mocno, że ta o centymetry ominęła słupek rywali...


                                    (Fot.: Aleksandra Błażowska - tuwroclaw.com)

Po tym strzale Artura Głowika piłkę zmierzającą do bramki wybił Bogdan Masłowski


 
              Był to napewno o niebo lepszy mecz w naszym wykonaniu niż ostatni z FC Baracudą. Ale w tym sezonie naszą piętą achillesową jest skuteczność. Najzwyczajniej brakuje też odrobiny szczęścia tak w obronie jak i w ataku. Nie bez znaczenia jest również fakt, że jeszcze ani razu w tym sezonie nie było nam dane wystąpić w najsilniejszym składzie.
Jednak jeżeli w następnych meczach zagramy podobnie jak w spotkaniu o Superpuchar to powinno być tylko lepiej.


                                                       17.09.2009
                    MAMY SPONSORA !!! ZMIANA NAZWY I BARW DRUŻYNY

             
W dniu dzisiejszym zostały sfinalizowane rozmowy z Firmą Casinos Poland mieszczącą się w Hotelu Park Plaza. Oznacza to, że od dzisiaj zmienia się nazwa pod jaką bedziemy wystepować w rozgrywkach WLPNS oraz zmieniają się barwy i logo drużyny. Nowa oficjalna nazwa to Casinos Poland a barwy zielono-białe. Poszło już wstępne zamówienie do firmy Zina na nowe stroje z logo i nazwą sponsora. Do czasu realizacji zamówienia (26.09.2009) występować będziemy jeszcze w naszych tradycyjnych żółto-czerwonych barwach lecz już pod nową nazwą.

                            Oto jak będzie wyglądał nadruk na nowych strojach : 

                                       

             W związku z pozyskaniem sponsora szczególne podziękowania należą się Piotrowi Magusiakowi, który wydatnie pomógł w nawiązaniu kontaktu z Casinos Poland.




Klan Magusiaków w naszym zespole. Piotrek walnie przyczynił się do pozyskania sponsora, Mateusz strzela dla nas gole.

             Mamy nadzieję, że pod nową nazwą i z nowym sponsorem będziemy odnosić conajmniej takie same sukcesy jak dotychczas i  że nasza współpraca nie będzie jednosezonowa.


                                                       16.09.2009
                         ZE SZPILMACHERAMI I INTERAMEM W OSŁABIENIU

             
Karę dwóch meczy za niesportowe zachowanie w spotkaniu z FC Baracudą otrzymał Jerzy Nadolny. Pauza wypada na mecz o superpuchar ligi ze Szpilmacherami oraz mecz ligowy z Interamem. Niestety jest to duże osłabienie naszego zespołu zważywszy na fakt, że w dalszym ciągu nie występuje w drużynie Grzegorz Pałus oraz na lekką kontuzję z którą zmaga się Mirosław Białek. Prawdopodobny za to stał się występ w najbliższych meczach najlepszego w historii Aluxa snajpera Dariusza Iwanickiego. Zobaczymy jak po tak długim rozbracie z futbolem zaprezentuje się nasz napastnik i czy choć w drobnym stopniu wypełni lukę po nieobecnych.


                                                       15.09.2009
         FC BARACUDA ZA SILNA, TRAGICZNY SĘDZIA I NIEPOTRZEBNE NERWY

              Trzeci mecz w rozgrywkach WLPNS przyniósł nam kolejne rozczarowanie. Do nienajlepszej gry i bardzo słabej skuteczności doszły jeszcze puszczające nerwy niektórych zawodników co zaowocowało przerwaniem meczu i w konsekwencji pierwszym w siedmiosezonowej historii walkowerem na naszą niekorzyść.
Początek meczu nie zapowiadał takiego scenariusza. Nie zaczęliśmy źle i już w pierwszych minutach potrafiliśmy stworzyć kilka niezłych sytuacji pod bramką rywali. Wystarczył jednak moment nieuwagi i pierwszy celny strzał na naszą bramkę dał prowadzenie Baracudzie. Znowu fatalnie zachował się nasz bramkarz przepuszczając strzał, który nie miał prawa znaleźć drogi do siatki. Nie załamało nas to i już po kilku minutach powinniśmy remisować jednak ponownie raziliśmy nieskutecznością (min Tomek Bocheński trafił w słupek z dwóch metrów). W dziesiątej minucie meczu padło wreszcie wyrównanie a strzelcem bramki był Tomasz Kurzeja. Sytuacja wydawała się być opanowana, jednak znowu brakowało wykończenia akcji. Dodatkowo sędzia kilka razy mylił się na naszą niekorzyść co wprowadzało coraz bardziej nerwową atmosferę w naszych szeregach. Pierwszy zgrzyt miał miejsce po tym jak nie podyktował ewidentnego rzutu karnego po faulu na Mateuszu Magusiaku. Przeciwnicy również groźnie atakowali co przyniosło im ponowne prowadzenie, niestety po kolejnym błędzie naszego bramkarza, który przepuścił strzał w środek bramki. Nasza gra zaczęła się sypać. Starliśmy się za wszelką cenę doprowadzić do remisu jeszcze w tej połowie co dawało przeciwnikom możliwość wyprowadzania kontr, których na szczęście nie zamieniali na kolejne bramki. Pod koniec pierwszej połowy po raz kolejny w rolach głównych wystąpił sędzia spotkania, który nie dość, że nie zauważył kilku nieprzepisowych zagrań piłkarzy Baracudy to dodatkowo wdawał się w pyskówki z naszymi zawodnikami.
Do przerwy 1 : 2 i coraz gorsze nastroje w drużynie.
Druga połowa zaczęła się dla nas fatalnie. Krótko po wznowieniu gry straciliśmy trzecią bramkę po ładnej akcji przeciwnika. Od tej pory atakowaliśmy z całych sił nie mając już nic do stracenia. Stworzyliśmy kilka dogodnych sytuacji jednak znowu bez efektu bramkowego. Około dziesięć minut przed końcem meczu miała miejsce sytuacja, która zakończyła spotkanie. Najpierw podczas przeprowadzania przez nas akcji faulowany został Mateusz Magusiak czego znowu nie raczył zauważyć sędzia. Przeciwnicy po przechwycie piłki wyprowadzili akcję zakończoną czwartą bramką.  W tym momencie pod adresem sędziego poleciały różne epitety a ten zamiast wyrzucić z boiska na dwie minuty  (lub  dać czerwoną kartkę)  niecenzuralnie protestującym zawodnikom wdał się z  nimi ponownie w pyskówkę. Całej sytuacji nerwowo nie wytrzymał Jerzy Nadolny i doszło między nim i sędzią do przepychanki. Szybko interweniował kapitan Aluxa więc nie doszło do rękoczynów. W tym momencie sędzia zakończył spotkanie i przyznał walkowera dla FC Baracudy.
             Obiektywnie trzeba przyznać, że FC Baracuda sprawiała lepsze wrażenie od nas i była poprostu skuteczniejsza więc zasłużenie wygrała. Niepotrzebnie sędzia próbował im w tym jeszcze pomóc, nie było takiej potrzeby. Oczywiście nic nie usprawiedliwia zachowania naszego zawodnika, który wdał się w przepychankę z arbitrem, niestety sędzia również nie był w tej sytacji bez winy. Dwa mecze przymusowej pauzy dla Jerzego Nadolnego to odpowiednia kara  w tej sytuacji tym bardziej, że zaraz po zajściu  przeprosił  sędziego  i  organizatora  rozgrywek.  Cały  zaspół Aluxa przeprosił również  sympatycznych zawodników drużyny przeciwnej za całe zajście  i  niemożność dokończenia spotkania (obydwa zespoły chciały dokończyć spotkanie na co nie wyraził zgody sędzia).
Jesteśmy przekonani, że podobna sytuacja już nam się nie przydaży.



Tym razem Jerzy Nadolny został niestety antybohaterem meczu. Mamy nadzieję, że w kolejnych meczach odkupi swoje winy świetną grą.

Kolejny antybohater spotkania. Sędzia Hubert Kut wdawał się w pyskówki z zawodnikami Aluxa, oraz popełniał zbyt dużo błedów. Cytatem sezonu zostanie dla nas zdanie wypowiedziane przez niego po meczu a obrazujące dobitnie słabość i niekompenencje jako arbitra : " Oczywiście był faul na waszym zawodniku w polu karnym ale ja takich fauli nie gwiżdżę".


                                                       14.09.2009
                                   ZMIANA WTORKOWEGO PRZECIWNIKA

            
Nie Panda Wrocław jak było w terminarzu a zespół FC Baracuda będzie naszym kolejnym przciwnikiem w rozgrywkach WLPNS. Poza tym termin spotkania pozostaje bez zmian a więc wtorek godzina 20.00. Dzisiaj Panda zgłosiła organizatorowi prośbę o przełożenie naszego meczu na inny termin ze względu na braki kadrowe. Na szczęście chęć gry w tym terminie wyraziła FC Baracuda tak więc oprócz przeciwnika nic się nie zmienia.

 

                                                       09.09.2009
                                           HORROR Z HAPPY ENDEM

           
Po bardzo emocjonującym, stojącym na dosyć wysokim poziomie i obfitującym w liczne zwroty akcji meczu z Drink Teamem zdobyliśmy pierwsze trzy punkty w bieżących rozgrywkach.
            Tym razem zagraliśmy już dużo lepiej niż na inaugurację. Akcje miały tempo i widać w nich było jakąś myśl przewodnią. Oczywiście zawsze mogło być lepiej ale nie ma co narzekać, gdyż widać było postęp w stosunku do meczu poprzedniego gdzie rządził głównie przypadek.
Naszego przeciwnika znaliśmy dość dobrze z ubiegłosezonowych rozgrywek kiedy to spotykaliśmy się dwukrotnie (w lidze i w pucharze) i dwukrotnie pewnie zwyciężaliśmy. Tym razem jednak mecz miał zupełnie inny przebieg. Zaczęło się planowo od spokojnego rozgrywania przez nas piłki i szukania okazji do jakiegoś prostopadłego podania otwierajacego drogę do bramki naszego rywala. Taka okazja nadarzyła się dość szybko i po zagraniu Mirosława Białka do Jerzego Nadolnego ten drugi sprytnie pokonał bramkarza Drink Teamu. Gdy wydawało się, że wzorem poprzedniego sezonu, wypunktujemy rywala w niegroźnej sytuacji koszmarnie pomylił się nasz bramkarz zagrywając piłkę wprost pod nogi zawodnika drużyny przeciwnej. Ten skorzystał z prezentu i było 1 : 1. Po kilku kolejnych nerwowych minutach, w których jeden jak i drugi zespół stwarzały na przemian sytuacje bramkowe udało nam się wyprowadzić szybki atak zakończony świetnym a co najważniejsze celnym strzałem Krzysztofa Ruszczyka i było 2 : 1. Kiedy wydawało się, że odzyskaliśmy kontrolę nad meczem kolejny katastrofalny błąd popełnił nasz bramkarz przepuszczając do bramki strzał z praktycznie zerowego konta... 2 : 2 i wszystko zaczynało się od nowa. Kilka naszych groźnych akcji zaowocowało w końcu faulem w polu karnym na Jerzym Nadolnym i podyktowaniem rzutu karnego pewnie egzekwowanego przez samego poszkodowanego. W samej końcówce pierwszej połowy doskonałą sytuację na zdobycie czwartego gola miał Artur Głowik jednak piłka po jego strzale minęła bramkę Drink Teamu. Do przerwy 3 : 2.
Przez Pierwsze minuty drugiej połowy kontrolowaliśmy grę i wydawało się, że nasi przeciwnicy nie sprawią nam już kłopotów. Jednak z upływem czasu zaczynali coraz śmielej atakować i w końcu po niezłej akcji udało im się doprowadzić do remisu. Do końca pozostało około dziesięciu minut i obydwa zespoły poszły na wymianę ciosów. Nikogo nie zadawalał remis więc raz po raz pod bramkami obydwu zespołów było gorąco. Niestety zmarnowaliśmy kilka wydawałoby się stuprocentowych szans na prowadzenie (min. Artur Głowik, Jerzy Nadolny, Tomasz Bocheński, Tomasz Kurzeja) ale trzeba przyznać, że mieliśmy też dużo szczęścia pod swoją bramką, gdyż Drink Team również groźnie atakował. Kilka razy Grzegorz Grabowski zrehabilitował się dobrymi interwencjami za bramki wpuszczone w pierwszej połowie a w kilku sytuacjach zawodnicy przciwnika poprostu pudłowali. Jednak na cztery minuty przed końcem to Drink Team po zamieszaniu w naszym polu karnym wyszedł na prowadzenie. Na szczęście zaraz po wznowieniu gry udało nam się przeprowadzić akcję po której doprowadziliśmy do wyrównania. Po świetnym dograniu piłki przez Artura Głowika Tomaszowi Kurzei nie pozostało już nic innego jak tylko skierować ją do pustej bramki rywala. 4 : 4 i około trzech i pół minuty do końca. Obydwa zespoły miały jeszcze okazje do strzelenia zwycięskiej bramki. Jednak ta sztuka udała się nam a konkretnie Arturowi Głowikowi w ostatniej akcji meczu po strzale z pola karnego.
              Było to dosyć szczęśliwe, ale odniesione po niezłej grze zwycięstwo, które pozwala trochę optymistyczniej spojrzeć na dalszą część rozgrywek. Drink Team zaskoczył nas wolą walki, walki przede wszystkim do końca oraz dużo lepszym zgraniem niż w zeszłym sezonie. U nas szwankowała , szczególnie w drugiej połowie, rotacja zawodników i koniecznie musimy to poprawić w następnych meczach tak aby zbyt szybko nie opadać z sił. 

                                                       02.09.2009
                                       PORAŻKA NA INAUGURACJĘ  

             Niestety od porażki 2:3 z Kuźnikami zaczęliśmy sezon Jesień 2009. Wynik identyczny jak na inaugurację poprzedniego, tak udanego dla nas sezonu (wówczas przegraliśmy ze SportPlus&Danroll), jednak gra pozostawiała wiele do życzenia. Niestety do meczu przystąpiliśmy osłabieni brakiem Artura Głowika (kontuzja), Pawła Struskiego (obowiązki zawodowe) i Grzegorza Pałusa  co odbiło się na naszej grze i nie byliśmy w stanie podjąć równorzędnej rywalizacji z naszymi przeciwnikami. W bramce, nieobecnego dzisiaj Grzegorza Grabowskiego, zastąpił nasz "stary" bramkarz Robert Wybranowski, który tak jak i cały zespół nie ustrzegł się błędów. Przez pierwsze minuty skutecznie broniliśmy się na własnej połowie jednak nie byliśmy w stanie przeprowadzić żadnej akcji zaczepnej. Gola na 0:1 straciliśmy z rzutu wolnego a negatywnym bohaterem został nasz bramkarz, który fatalnie się ustawił... Jednak po sezonie przymusowej pauzy takie błędy się zdarzają... Po utracie bramki próbowalismy zaatakować jednak robiliśmy to bardzo nieudolnie praktycznie nie stwarzając zagrożenia pod bramką Kuźnik. Kolejny nasz błąd, tym razem w obronie, zakończył się drugą, chyba najładniejszą bramką meczu, strzeloną głową przez zawodnika drużyny przeciwnej.
Nie mając nic do stracenia próbowaliśmy zaatakować, co zaowocowało kilkoma niezłymi (wreszcie) akcjami naszej drużyny i w efekcie przyniosło bramkę strzeloną przez Mateusza Magusiaka. Do przerwy 1:2 ale to przeciwnicy mieli inicjatywę. Druga połowa to znowu kopia początku meczu. Nie potrafiliśmy stworzyć zagrożenia pod bramką rywali natomiast w teoretycznie niegroźnej sytuacji straciliśmy bramkę na 1:3... Znowu tragiczny błąd w obronie i brak asekuracji. Od tego czasu byliśmy stroną częściej atakującą, jednak to przeciwnik wyprowadzając kontry, powinien wcześniej rozstrzygnąć wynik na swoją korzyść. Kuźniki raziły jednak nieskutecznością co cały czas pozwalało nam zachować szansę na lepszy wynik. W końcu, trochę przypadkowo, udało nam się strzelić gola na 2:3 (Jurek Nadolny). Do końca meczu pozostało około 5 min i zaatakowaliśmy wszystkimi siłami. Jednak nasz atak polegał głównie na wrzutkach i liczenie na "aferę" a przeciwnicy w tym czasie groźnie lecz znowu nieskutecznie kontrowali. Uratował nas min słupek i kilka razy świetnie interweniujący bramkarz. W ostatnich 3 minutach mieliśmy jeszcze trzy! sytuacje (niestety stworzone głównie z błędów zmęczonych zawodników Kuźnik a nie ze swojej przemyślanej gry) na wyrównanie ale na przeszkodzie stawał bądź dobrze interweniujący bramkarz, bądź też brak naszej skuteczności.
           Reasumując mecz w naszym wykonaniu był bardzo słaby, w zasadzie nie było gry tylko jakaś totalna loteria i liczenie na błędy przeciwnika, który w dniu dzisiejszym na naszym tle wypadł zdecydowanie lepiej... Wynik generalnie jest i tak lepszy niż przebieg gry co pokazuje, że w tym składzie w tym sezonie będzie nam niezwykle trudno osiągać pozytywne wyniki. Miejmy nadzieje, że będą nas przynajmniej omijały kontuzje, bo jak widać, bez wielu zawodników do zmian będzie nam w tym sezonie ciężko w każdym meczu.
            Za tydzień kolejny mecz, tym razem z Drink Teamem, z którym w ubiegłym sezonie wygraliśmy zarówno w lidze jak i w pucharze ligi i tak naprawdę ten mecz pokaże o co w tym sezonie będziemy rywalizować. Porażka zawsze może się zdarzyć ale trzeba dbać jeszcze o jej styl a ten dzisiaj był poprostu kiepski.

              Skrót meczu oczami operatora Kuźnik można obejrzeć w zakładce ALUX TV

 


                                                     24.08.2009
                                   SEZON JESIEŃ 2009 CZAS ROZPOCZĄĆ !!!

          Do rozpoczęcia sezonu JESIEŃ 2009 pozostał już tylko tydzień. Do rozgrywek WLPNS przystąpi rekordowa liczba 39 drużyn podzielonych na trzy ligi. Więcej informacji na ten temat na oficjalnej stronie rozgrywek w zakładce "nasza liga".
    
          Po długiej przerwie wakacyjnej, którą "zakłóciły" jedynie dwa sparingi, a właściwie jeden sparing ze Szpilmacherami 12.07 oraz wewnętrzna gierka kontrolna w której wspomogło nas czterech zawodników Pandy Wrocław 19.08, przyszedł czas na ostateczne przygotowania do nowego sezonu.
Czasu zostało niewiele gdyż pierwszy mecz zaplanowano na 02.09 a naszym  przeciwnikiem będzie drużyna Kuźniki, która zajęła w poprzednim sezonie drugie miejsce w pierwszej lidze. Jak widać nasz pierwszy przeciwnik będzie bardzo wymagający. 
W związku z tym na wtorek 25.08 na godzinę 19.00 na boisku przy ul. Sarbinowskiej zaplanowany jest sparing z zespołem Sokoła Wrocław. Kolejny sparing zaplanowany jest na czwartek 27.08 również na godzinę 19.00 na boisku przy ul. Sarbinowskiej a naszym przeciwnikiem będzie tym razem drużyna Pandy Wrocław.

           We czwartek po sparingu musimy też zamknąć naszą listę zawodników na najbliższy sezon oraz zebrać "wpisowe" do ligi (każy zawodnik wpłaca po 100zł a nadwyżkę przeznaczymy na opłacenie boisk wynajmowanych na gry kontrolne).
Dzisiaj wyjaśni się również sprawa ewentualnego sponsora naszej drużyny więc wysokość składki może jeszcze ulec zmianie tak jak zmianie może ulec nazwa pod jaką wystartujemy w sezonie JESIEŃ 2009.
 
Ostatnie mecze
 
I Liga 23.03.2011
SBM Sound - Car-Zone Wrocław
1 : 2 (0 : 2)

Superpuchar 29.03.2011
SBM Sound - Szpilmacherzy
3 : 4 (0 : 4)

I Liga 01.04.2011
SBM Sound - FC Zbieranina
4 : 0 (3 : 0)
Następne mecze
 
I Liga 15.04.2011 godz. 20.00
SBM Sound - FC Moose
Nasza Liga
 

WLPNS



Patron medialny WLPNS
Strony drużyn
 

INTERAM



KAKADEMONA



SZPILMACHERZY



Mistrz Grilla



Prosiaki



Bumerang Wrocław
 
Dzisiaj stronę odwiedziło już 1 odwiedzający (14 wejścia) tutaj!
Ta strona internetowa została utworzona bezpłatnie pod adresem Stronygratis.pl. Czy chcesz też mieć własną stronę internetową?
Darmowa rejestracja